W WELONIE PO JEZIORZANACH

Urokliwe miasteczko Jeziorzany, 15 minut drogi od mojej Ostoi Lendo, to rodzinna miejscowość Panny Młodej. Upalny, czerwcowy dzień, ciężko sobie zrobić dobry make up a co dopiero założyć suknię ślubną - i to jaką suknię ślubną! W rodzinnym domu od samego rana gwarno. Każdy coś szykuje, dzieci i psy krzątają się z kąta w kąt, lista z kolejnością zapisów do zajęcia choć na chwile łazienki wydłuża się. Na samej górze piętrowego domu istny salon kosmetyczny. Wszystko na szczęście sprawnie idzie. Jeszcze na załagodzenie nerwów oraz burczących brzuchów herbatka i kanapka z domową wędliną i czas wyjść na powitanie Pana Młodego. Bramka pod każdym detalem dopracowana, siostry, brat i rodzice tak łatwo Panny Młodej to nie oddadzą. W oczach Pana Młodego już w pewnej chwili można było ujrzeć cień zwątpienia, ale w końcu mocno walcząca o dobry wykup siostry płeć piękna, zlitowała się i  ręka Panny Młodej należała już do przyszłego małżonka. W bardzo spektakularny i tradycyjny sposób cała rodzina, goście, sąsiedzi i znajomi odprowadzili Młodą Parę ulicami Jeziorzan do kościoła. Kościółek malowniczo położony nad samym Wieprzem zachwyca swym urokiem. Tu po prostu chce się zatrzymać na dłużej. Żółte grążele wyłaniające się z wód stawów zachwycają swoim wdziękiem a chłodzące się krowy i konie dopełniają tylko malowniczy krajobraz tego miejsca. To własnie tu, ma początek nowa droga życia dwojga świeżo poślubionych małzonków.