Jego warkocz stał się pretekstem do zorganizowania sesji rodzinnej...

Pewnego dnia zadzwonił do mnie mężczyzna z pytaniem czy nie podejmę się zrobienia kilku plenerowych ujęć jego rodzinie. Oczywiście moja odpowiedź brzmiała tak i zaczęliśmy omawiać szczegóły. Nim ja zadał pytania o charakter sesji, o miejsce w jakim chcieliby ją mieć ilu jest członków rodziny w słuchawce usłyszałam "bo chodzi o warkocz". Bardzo mnie to zaintrygowało i zamieniłam się w słuch.

Pan ma synka, któremu od urodzenia mama nie obcinała włosów. Warkocz rósł, rósł aż zaczął plątać się między nogami. W jego zaplatanie zaangażowana była cała rodzina. Jednak najbardziej tego akurat zajęcia nie lubił tata chłopca. Zbliżały się wakacje, cała rodzina marzyła o wyjeździe na wyczekany urlop - plaża, kąpiele i ... plecenie warkocza. Urlop był możliwy tylko pod warunkiem ścięcia włosów. Jednak wcześniej obowiązkowo pamiątkowa sesja. I w taki własnie sposób miałam okazje poznać bardzo barwną rodzinę a w szczególności cudownego chłopca o pięknych, długich włosach.